za Franciszkiem
21. Klara
Roślinka Ojca Franciszka
Bóg chciał tej relacji
Historia niezwykłej więzi między Franciszkiem i Klarą zaczyna się, zanim jeszcze się naprawdę zaczęła.
Na samym początku drogi nawrócenia Franciszek, podczas odbudowy kościoła świętego Damiana — gdy nie miał wtedy jeszcze żadnych braci ani towarzyszy — wygłosił pod wpływem Ducha prorocze słowa o przyszłych Ubogich Paniach, późniejszych klaryskach. Sama Klara opisała to wydarzenie w swoim Testamencie:
Sam Święty, nie mający jeszcze braci ani towarzyszy, zaraz po swoim nawróceniu zajęty odnawianiem kościoła świętego Damiana, w którym spłynęła na niego pełnia pociechy Bożej i pobudziła go do całkowitego opuszczenia świata, w przypływie wielkiej radości i oświecony przez Ducha Świętego, przepowiedział o nas to, co Pan potem spełnił.
Wszedł bowiem wtedy na mur tego kościoła i do kilku ubogich ludzi, którzy znajdowali się w pobliżu, rzekł głośno po francusku: Chodźcie i pomóżcie mi w pracy przy klasztorze świętego Damiana, bo będą tu mieszkać panie, których sława i święte życie wielbić będzie naszego Ojca niebieskiego w całym Jego Kościele świętym.
Nawrócenie i ucieczka z domu
Gdy Klara usłyszała o nowym sposobie życia Franciszka, zapragnęła go poznać. Dzieliła ich nie tylko różnica wieku — Franciszek był od niej o dwanaście lat starszy — ale i różnica pochodzenia: Klara wywodziła się ze szlacheckiego rodu Offreduccich, on zaś z rodziny zamożnego, choć mieszczańskiego kupca. Wielokrotnie spotykali się potajemnie, a on zachęcał ją do wzgardzenia światem i poślubienia Chrystusa w czystości.
Za jego radą Klara wystąpiła w uroczystych szatach w Niedzielę Palmową w asyskiej katedrze, a biskup Asyżu osobiście wręczył jej palmę. Tej samej nocy uciekła z domu do kościoła Porcjunkuli, gdzie Franciszek przyjął ją wraz z braćmi i obcinając jej włosy, przyjął ją pod posłuszeństwo.
Nadeszła niedziela. Dziewczyna wchodzi do kościoła razem z innymi, promieniejąc świątecznym blaskiem wśród grupy szlachcianek. I oto zdarzyło się, jakby jakiś wróżebny znak, że kiedy wszystkie inne pośpieszyły wziąć palmę, Klara wstydziła się i została na swoim miejscu. Wtedy biskup zszedł ze stopni, podszedł do niej i włożył jej palmę w ręce.
Następnej nocy, gotowa już do posłuchania rozkazu Świętego, dokonuje upragnionej ucieczki w godnym towarzystwie. A że nie dało się wyjść bramą główną, wyszła inną bramą, chociaż tarasował ją stos belek i kamieni. Sama ją otworzyła własnymi rękami z taką siłą, że jej samej wydała się wręcz cudowna.
Tak więc, opuściwszy dom, miasto i rodziców, pośpiesznie udała się do Najświętszej Maryi w Porcjunkuli, gdzie bracia, którzy czuwali na modlitwie przed małym ołtarzykiem, przyjęli pannę Klarę z zapalonymi pochodniami. Zaraz tutaj, wyrzekłszy się sromoty Babilonu, wręczyła światu list rozwodowy; tutaj rękoma braci obcięła sobie włosy i zdjęła na zawsze różnobarwne ozdoby.
[...] A kiedy przed ołtarzem Najświętszej Maryi, jakby przed łożem Dziewicy, pokorna służebnica przyjęła oznaki świętej pokuty i poślubiła Chrystusa, święty Franciszek natychmiast poprowadził ją do kościoła świętego Pawła, z tym zamiarem, że pozostanie ona w tym miejscu tak długo, dopóki wola Najwyższego nie zarządzi inaczej."
Gdy wkrótce potem rodzina próbowała siłą zabrać Klarę z klasztoru świętego Pawła, ta pokazała im swoją ostrzyżoną głowę, oznajmiając niezłomną wolę służenia Bogu.
Klasztor Świętego Damiana
Franciszek ostatecznie zaprowadził Klarę do odnowionego przez siebie kościoła świętego Damiana, który stał się kolebką zakonu Ubogich Pań. Przyrzekł jej i jej siostrom "serdeczną troskę i szczególne staranie", traktując je na równi z braćmi. Napisał dla nich Sposób życia oraz Ostatnią wolę, w której prosił, by nigdy nie odstąpiły od ubóstwa:
Ponieważ z natchnienia Bożego zostałyście córkami i służebnicami najwyższego i największego Króla, Ojca niebieskiego i zaślubiłyście się Duchowi Świętemu, wybierając życie według doskonałości Ewangelii świętej, pragnę i przyrzekam osobiście — i przez moich braci — otoczyć was, tak jak ich, serdeczną troską i szczególnym staraniem.
Dopóki żył, wypełniał sumiennie tę obietnicę i chciał, aby bracia ją wypełniali. A w Ostatniej woli dodał:
Ja, maluczki brat Franciszek, pragnę naśladować życie i ubóstwo Najwyższego Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Najświętszej Matki, i wytrwać w nim aż do końca.
I proszę was, moje panie, i radzę wam, abyście zawsze trwały w tym najświętszym życiu i ubóstwie.
I strzeżcie się bardzo, abyście nigdy żadnym sposobem nie odstąpiły od niego pod wpływem czyjejś nauki lub rady.
Wspólne rozeznawanie i duchowe wsparcie
Ich więź nie była jednostronna. Gdy Franciszek wahał się między życiem kontemplacyjnym a kaznodziejstwem, posłał do Klary i brata Sylwestra prośbę o modlitwę w tej intencji, chcąc, by odpowiedź pochodziła naprawdę od Boga:
"Wybrał więc dwóch braci i wysłał do brata Sylwestra [...]. Jemu to polecił Franciszek, aby prosił Boga o odpowiedź na dręczące go pytanie, gdyż chciał, aby ta odpowiedź pochodziła rzeczywiście od Boga.
Sprawę tę polecił także świętej dziewicy Klarze, aby poszukiwała woli Pana modląc się razem z siostrami, lub też przez którąś z bardziej czystych i obdarzonych większą prostotą dziewic spośród tych, które żyją pod jej kierownictwem.
Czcigodny kapłan i dziewica oddana Bogu, dzięki objawieniu Ducha Świętego, byli przedziwnie zgodni, że jest wolą Bożą, aby herold Chrystusa wyruszył na głoszenie słowa Bożego."
Franciszek miał tak wielkie zaufanie do świętości Klary i jej modlitwy, że gdy pojawiały się sytuacje szczególne trudne, polecał te intencje Klarze. Przysłanego przez Franciszka chorego brata Stefana Klara uzdrowiła znakiem krzyża.
Choroba, Pieśń słoneczna i pieśń dla Klary
Na około dwa lata przed śmiercią, schorowany Franciszek przebywał u świętego Damiana przez ponad pięćdziesiąt dni, w małej celce zbudowanej z mat. Cierpiał na chorobę oczu, nie mogąc znieść światła, a dodatkowo dręczyła go plaga myszy, które nie dawały mu spać. To właśnie w tym trudnym czasie skomponował Pochwały Pana, znane jako Pieśń Brata Słońca, i ułożył osobną pieśń z melodią dla pocieszenia Klary i jej sióstr:
Podobnie w owych dniach w tym samym miejscu, po tym jak błogosławiony Franciszek skomponował Pochwały Pana o [Jego] stworzeniach, ułożył również inną pobożną pieśń wraz z melodią dla większej pociechy Ubogich Pań z klasztoru świętego Damiana, szczególnie dlatego, że wiedział, iż martwiły się one ogromnie z powodu jego choroby.
A ponieważ z powodu tejże choroby nie mógł ich osobiście pocieszyć ani odwiedzić, zechciał przez swoich towarzyszy oznajmić im te słowa, przez które chciał wtedy i na zawsze objawić im pokrótce swoją wolę, jak powinny być jednomyślne w miłości i wzajemnie się do siebie odnosić, ponieważ nawróciły się one do Chrystusa przez jego przykład i kazania wówczas, gdy bracia byli jeszcze nieliczni.
Ich nawrócenie i postępowanie jest chlubą i zbudowaniem nie tylko dla zakonu braci — którego są sadzonką — lecz także dla całego Kościoła Bożego.
Ponieważ błogosławiony Franciszek wiedział, że od początku swego nawrócenia prowadziły one, i nadal prowadzą, życie bardzo skromne i ubogie, dlatego też, z własnej woli i z konieczności, jego duch zawsze napełniał się uczuciem dla nich.
Słuchajcie, ubożuchne, wezwane przez Pana, zebrane z wielu stron i prowincji:
Żyjcie zawsze w prawdzie, abyście mogły umrzeć w posłuszeństwie.
Nie oglądajcie się na życie, które płynie na zewnątrz bo życie z ducha jest lepsze.
Proszę was z wielką miłością, abyście roztropnie korzystały z jałmużny, jakie Pan wam daje.
Siostry obarczone chorobami i te, które się przy nich trudzą, niech trwają wszystkie w pokoju,
ten bowiem trud okaże się bardzo drogi.
Każda będzie królową w niebie ukoronowaną wraz z Dziewicą Maryją.
Ostatnie błogosławieństwo
Gdy Franciszek umierał, Klara była ciężko chora i płakała, że nie zdąży go zobaczyć. Powiadomiła go o tym przez jednego z braci:
Błogosławiony Franciszek, słysząc to, bardzo się wzruszył, jako że miłował ją i jej siostry ojcowskim uczuciem z powodu ich świętego postępowania, a przede wszystkim dlatego, że w kilka lat po tym, jak zaczął mieć braci, z pomocą Pana i ona nawróciła się do Pana przez jego napomnienia; jej nawrócenie było bardzo budujące nie tylko dla zakonu braci, lecz także dla całego Kościoła Bożego.
Lecz błogosławiony Franciszek, widząc, że było wówczas niemożliwe to, czego ona pragnęła, a mianowicie [by mogła] go zobaczyć, ponieważ oboje ciężko chorowali, przesłał jej w liście swoje błogosławieństwo, aby ją pocieszyć; wybaczył jej także wszelkie ewentualne uchybienia — jeśli jakieś popełniła — wobec jego poleceń i życzeń oraz poleceń i życzeń Syna Bożego.
Ponadto, w tym celu, aby wyzbyła się wszelkiego smutku i doznała pociechy w Panu — nie on, lecz Duch Boży w nim — wypowiedział do tego samego brata, którego ona wysłała, te słowa:
"Idź i zanieś ten list do pani Klary i powiesz jej, aby wyzbyła się wszelkiego bólu i smutku z powodu tego, że teraz nie może mnie widzieć; lecz w prawdzie niech wie, że przed swoją śmiercią zarówno ona, jak jej siostry zobaczą mnie i doznają przeze mnie bardzo wielkiej pociechy".
Stało się zaś tak, że kiedy niedługo potem w nocy błogosławiony Franciszek odszedł, z nastaniem poranka cały lud, mężczyźni i kobiety miasta Asyżu wraz z całym duchowieństwem, zabrawszy święte ciało z miejsca, w którym Franciszek zmarł, wśród hymnów i śpiewów pochwalnych, niosąc każdy w ręku gałązki drzew, z woli Pana zanieśli je do świętego Damiana, aby wypełniły się słowa, które Pan wypowiedział przez usta swego świętego dla pocieszenia swoich córek i służebnic.
I doznały wielkiej pociechy, choć w bólu:
I usunąwszy żelazną kratę z okna, przez które służebnice Chrystusa zazwyczaj przyjmują Komunię i czasami słuchają słowa Bożego, bracia podnieśli święte ciało z łóżka i przez dobrą godzinę trzymali je na swoich ramionach przy oknie, dopóki pani Klara i jej siostry nie doznały przez niego bardzo wielkiej pociechy, chociaż bardzo płakały i były pełne bólu, gdyż po Bogu on był ich jedyną pociechą na tym świecie.
Roślinka
Po śmierci Franciszka Klara utrzymywała żywą więź z braćmi, troszcząc się, by jego dziedzictwo i nauczanie pozostały nienaruszenie zachowywane. Do końca życia określała siebie mianem "roślinki świętego ojca Franciszka" — słowami wyrażającymi całkowite poddanie się jego duchowemu kierownictwu i wdzięczność za to, że to on ją w życiu zakonnym "zasadził":
"Pan dał nam świętego naszego ojca Franciszka jako założyciela, krzewiciela i pomocnika w służbie Chrystusowi i w tym, co przyrzekłyśmy Bogu i samemu naszemu Ojcu, który za swego życia słowem i czynem otaczał nas, swoją roślinkę, troskliwą opieką.
Powierzam więc również wszystkie moje siostry obecne i przyszłe następcy świętego naszego ojca Franciszka i całemu zakonowi, aby nam pomagali służyć coraz lepiej Bogu, a zwłaszcza zachowywać najświętsze ubóstwo."
Pomyśl i pomódl się
Franciszek i Klara pokazują, że duchowe ojcostwo i przyjaźń mogą trwać całe życie — nawet w cierpieniu i rozłące.
????Ogrodnik. Kto był dla ciebie "ogrodnikiem" wiary — osobą, która zasadziła i pielęgnowała w tobie wiarę i miłość do Boga?
???? Przyjaźń. Są takie przyjaźnie, które szczególnie są owocne dla naszego duchowego wzrostu. Masz w swoim życiu takie osoby?
???? Czystość. Relacja Franciszka i Klara miała charakter duchowy. Czy potrafię być czysta(y) w relacjach damsko-męskich?
Modlitwa
Panie, dziękujemy Ci za świętą przyjaźń Franciszka i Klary,
pełną wzajemnej troski aż do końca.
Naucz nas wiernie towarzyszyć tym, których nam powierzyłeś
i pielęgnować święte przyjaźnie.
Amen.
Bóg mój i wszystko
Niech Pan obdarzy Cię pokojem!
Copyright © 2022 Siostry Klaryski.