Niewiasta wiarygodna w słowie i w działaniu
„Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5, 37).
O objawieniach w Gietrzwałdzie, których było ponad sto sześćdziesiąt, ówczesny biskup warmiński Filip Krementz dowiedział się dopiero 2 sierpnia, i to prawdopodobnie z niemieckich gazet. W celu zbadania ich prawdziwości, a także charakteru nadprzyrodzonego ordynariusz postanowił wysłać dwie komisje: teologów – składającą się z czterech księży, oraz lekarską – złożoną z pięciu lekarzy niemieckiego pochodzenia, władających językiem polskim. Wśród nich dwóch było katolikami, a trzech protestantami. Członkowie komisji przybyli do Gietrzwałdu 20 sierpnia. Ich spostrzeżenia z obserwacji dziewczynek były zbieżne. Wizjonerki w czasie objawienia zastygały na modlitwie, a ich oczy były
zwrócone w kierunku miejsca ukazywania się Matki Bożej. Nie reagowały na zasłanianie oczu, uciskanie rąk czy nawet kłucie igłą aż do krwi. Lekarze nie byli w stanie wyjaśnić naukowo tych zachowań. Opisywali je jako stan ekstazy. Jednocześnie dziewczynki od początku objawień były od siebie odseparowane. Mieszkały poza domem rodzinnym i pilnowano, by nie miały ze sobą kontaktu. Nawet podczas objawień nie widziały się, bo były oddzielone płótnem. Mimo to ich zeznania się pokrywały, a gdy Matka Boża się objawiała, jednocześnie oddawały Jej pokłon. Biskup Filip Krementz osobiście zbadał sprawę dziewczynek, będąc w Gietrzwałdzie. I chociaż zachowywał dużą ostrożność, to jednak nie sprzeciwiał się objawieniom i nie podważał ich autentyczności.
Przesłanie Maryi z Gietrzwałdu nic nie dodało do objawienia publicznego ani nic w nim nie zmieniło, wiara w objawienia prywatne nie jest bowiem konieczna do zbawienia. Znajomość gietrzwałdzkich objawień może dodać motywacji do częstszego myślenia o niebie w pespektywie zbawienia. I w tym z pewnością może pomóc Pani Gietrzwałdzka, zachęcająca w swoich orędziach do modlitwy w różnych potrzebach.
Bracie i Siostro! Czy jesteś wiarygodny/wiarygodna w słowach i uczynkach? Czy modlisz się za tych, którym obiecywałeś/obiecywałaś modlitewną pamięć? Czy pamiętasz w modlitwie o tych, którzy najbardziej potrzebują Bożego wsparcia?